[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Gdyby dziś miała przejśćjakąkolwiek rozmowę kwalifikacyjną, szybko zaszeregowano by jądo kategorii kiepskich asystentek dyrekcji.Kerry nie była w stanie przewidzieć, ile czasu spędzi w biurzesama.Z tego powodu musiała drobiazgowo opracować plan dzia-łania tak, by zabrał jak najmniej czasu.Providence przesłał jej ściągę z informacjami do przyswojeniana czas akcji.Kerry nauczyła się ich na pamięć, co sprawiło jejprzyjemność. Normalne" życie rzadko zmusza nas do tegotypu wysiłku.Mięsień pamięci, świetnie wyćwiczony u tajnychagentów, dramatycznie wiotczeje z chwilą ich odejścia z zawodu.Z początku Kerry miała motywację, by uczyć się na pamięć ca-łych artykułów.Z czasem odpuściła sobie.W tej chwili ćwiczeniepamięci dawało jej więc dużo satysfakcji.Włócząc się po biurze Ginger, aby zaplanować kolejne etapyarchiwizacji", sprawdzała swoją pamięć.Oficjalne sprawozdania zobrad zarządu, które łatwo dostępne leżały na półce, były bardzozwięzłe.Nie zawierały żadnej wskazówki co do istoty obrad.Natomiast skrupulatnie sporządzane listy obecności pozwalałyprecyzyjnie określić moment zniknięcia Harrowa.By odnalezćnazwiska pozostałych członków jego grupy, Kerry przestudiowałakażdorazowo akceptowane przez radę listy skreślonych oraz nowoprzyjętych do organizacji osób.Zapamiętała nazwiska piętnastuosób, które zostały wykluczone z One Earth na trzech zebraniach,jakie odbyły się po odejściu Harrowa.Logika pozwalała przypusz-czać, że miały one związek z Nowymi Drapieżcami".Teraz należało dotrzeć do sedna sprawy.Potrzebne jej informa-cje na temat skreślonych członków znajdowały się w segregato-rach z danymi osobowymi.Kerry dokładnie wiedziała, czego szukai gdzie to znajdzie.Pozostało jej przejść do właściwej akcji.Mieszkała w przeciętnym hotelu na północy Seattle.Codziennieo siódmej rano kontaktowała się telefonicznie z Providence.Tro-chę plotkowała z Tarą.Rankiem w dniu akcji dowiedziała się, żePaul podążył śladami Harrowa na zachód.Zamierzała w związkuz tym skoczyć po akcji do Nowego Jorku, by ucałować dzieci, leczdzień wcześniej Rob powiadomił ją, że maluchom tak podobałosię u kuzynów, że wyprosiły, by zostać tydzień dłużej.Wujekzabrał je do domu nad jeziorem.Pewnie całymi dniami pływaliczółnami albo bawili się w traperów.Miała więc czas.PoprosiłaTarę, by zorganizowała spotkanie z Paulem w rejonie Seattle, gdyjuż zakończy misję w One Earth.Postanowiła pobiegać w parku ciągnącym się wzdłuż zatoki.Znalazła cichy kąt, by poćwiczyć wschodnie sztuki walki.Gdyatakowała niewidzialnego wroga, zorientowała się, że obserwujeją mocno przestraszony starszy pan.Musiał w milczeniu stać takod dłuższej chwili.Skrzywiła się i przyjęła pozycję gotowości doataku.Mężczyzna uciekł z przerażeniem, ciągnąc za sobą psa nasmyczy.Czuła się doskonale.Bliskość niebezpieczeństwa napeł-niała ją energią i dobrym humorem.Był wtorek.Poniedziałkowe wieczory kończyły się dla Gingernajpózniej ze wszystkich w tygodniu.Ponieważ dowiedziała się, żejej rywalka tego dnia ma wolne, robiła wszystko, by jej niewiernymąż nie miał dla kochanki ani odrobiny czasu.Co poniedziałekGinger zapraszała przyjaciół na kolację albo ciągnęła Marka dokina lub na tańce.Na koniec wieczoru żądała od niego najżar-liwszych dowodów miłości.Nawet po takim sabacie zmuszała siędo czuwania, w razie gdyby zdrajca odważył się pózną nocązadzwonić do tej drugiej".Odbijało się to niechlubnie na jej pracy we wtorki rano.Gingerprzychodziła do biura około jedenastej, z radosną miną.Jedno-cześnie była wykończona i zaniepokojona.Wszak był to tylkokolejny wygrany tydzień.W poniedziałek Kerry sprawdziła w kalendarzu, czy Gingerwpisała coś na wtorkowy poranek.Do wczesnych godzin popołu-dniowych nie przewidziała żadnego spotkania.Poranne godzinynajbardziej nadawały się do działania.Biura stowarzyszenia byłypuste aż do dziewiątej, co sprawiało, że nieuzasadniona obecnośćstawała się podejrzana.Roger załatwił nowej magazynierceprzepustkę pozwalającą Kerry swobodnie korzystać z tylnegowejścia dla personelu, które nie było nadzorowane.Nie znałakodu wyłączającego alarm, musiała więc wybrać taką porę, kiedyw budynku już ktoś będzie.�sma czterdzieści pięć wydała jej sięrozsądną godziną.Zwykle Kerry ubierała się w stylu, jaki narzucił jej nieprawdziwyżyciorys.Z nonszalancją nosiła luzne ciuchy jak ktoś, kto nie dbao wygląd, a już szczególnie o atrakcyjność.Tego dnia jednak byłoinaczej.Po pierwsze musiało jej być wygodnie i w razie ucieczkiubrania nie powinny krępować jej ruchów.Miała na sobietenisówki, golf i obcisłe dżinsy.Zostawiła w hotelowym pokojutorebkę, portfel i kurtkę.Mogłaby nie mieć czasu po nie wrócić.Włosy zaplotła w dwa warkocze, które zawinęła po obu stronachgłowy.Wyglądała przez to trochę jak z weneckich obrazów.Ludzieoglądali się za nią na ulicy.Wyczuwali zapewne radość i swobodę,jakie z niej emanowały.To ją nieco zaniepokoiło, niestety nie byłojuż czasu na powrót do hotelu i przebranie się.Przekraczając próg One Earth, specjalnie przygarbiła się i spo-chmurniała.Niemniej jednak i tak przyciągała spojrzenia.Chło-pak, z którym nigdy wcześniej nie rozmawiała i który pracował,jak jej się wydawało, w departamencie Afryki, zaprosił ją na kawę.Odmówiła, lecz on nie dał za wygraną.- Ranny z ciebie ptaszek - zagadnął niezręcznie, byle tylkonawiązać rozmowę.- Muszę pilnie zadzwonić do Laosu.Pod tym pretekstem - uzgodnionym z Providence - pojawiła sięw biurze tak wcześnie.- A, rozumiem! Różnice czasowe.Nadal szedł za nią.Zwalisty prosiak! Ale sama była sobie winna.Nie pomyślała o skutkach swego pociągającego wyglądu, który dlaniej samej był nowością.Dawniej, gdy pracowała w Firmie, trak-towano ją jak wyrośniętą smarkulę, kłębek nerwów, który bawił ifascynował, wzbudzając jednak pewien dystans.Wyczuwało sięnieprzewidywalność jej reakcji.Wiek oraz doświadczenie macie-rzyństwa i szczęśliwego spełnienia dały jej siłę, która przyciągamężczyzn, zwłaszcza słabych [ Pobierz całość w formacie PDF ]
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl milosnikstop.keep.pl
.Gdyby dziś miała przejśćjakąkolwiek rozmowę kwalifikacyjną, szybko zaszeregowano by jądo kategorii kiepskich asystentek dyrekcji.Kerry nie była w stanie przewidzieć, ile czasu spędzi w biurzesama.Z tego powodu musiała drobiazgowo opracować plan dzia-łania tak, by zabrał jak najmniej czasu.Providence przesłał jej ściągę z informacjami do przyswojeniana czas akcji.Kerry nauczyła się ich na pamięć, co sprawiło jejprzyjemność. Normalne" życie rzadko zmusza nas do tegotypu wysiłku.Mięsień pamięci, świetnie wyćwiczony u tajnychagentów, dramatycznie wiotczeje z chwilą ich odejścia z zawodu.Z początku Kerry miała motywację, by uczyć się na pamięć ca-łych artykułów.Z czasem odpuściła sobie.W tej chwili ćwiczeniepamięci dawało jej więc dużo satysfakcji.Włócząc się po biurze Ginger, aby zaplanować kolejne etapyarchiwizacji", sprawdzała swoją pamięć.Oficjalne sprawozdania zobrad zarządu, które łatwo dostępne leżały na półce, były bardzozwięzłe.Nie zawierały żadnej wskazówki co do istoty obrad.Natomiast skrupulatnie sporządzane listy obecności pozwalałyprecyzyjnie określić moment zniknięcia Harrowa.By odnalezćnazwiska pozostałych członków jego grupy, Kerry przestudiowałakażdorazowo akceptowane przez radę listy skreślonych oraz nowoprzyjętych do organizacji osób.Zapamiętała nazwiska piętnastuosób, które zostały wykluczone z One Earth na trzech zebraniach,jakie odbyły się po odejściu Harrowa.Logika pozwalała przypusz-czać, że miały one związek z Nowymi Drapieżcami".Teraz należało dotrzeć do sedna sprawy.Potrzebne jej informa-cje na temat skreślonych członków znajdowały się w segregato-rach z danymi osobowymi.Kerry dokładnie wiedziała, czego szukai gdzie to znajdzie.Pozostało jej przejść do właściwej akcji.Mieszkała w przeciętnym hotelu na północy Seattle.Codziennieo siódmej rano kontaktowała się telefonicznie z Providence.Tro-chę plotkowała z Tarą.Rankiem w dniu akcji dowiedziała się, żePaul podążył śladami Harrowa na zachód.Zamierzała w związkuz tym skoczyć po akcji do Nowego Jorku, by ucałować dzieci, leczdzień wcześniej Rob powiadomił ją, że maluchom tak podobałosię u kuzynów, że wyprosiły, by zostać tydzień dłużej.Wujekzabrał je do domu nad jeziorem.Pewnie całymi dniami pływaliczółnami albo bawili się w traperów.Miała więc czas.PoprosiłaTarę, by zorganizowała spotkanie z Paulem w rejonie Seattle, gdyjuż zakończy misję w One Earth.Postanowiła pobiegać w parku ciągnącym się wzdłuż zatoki.Znalazła cichy kąt, by poćwiczyć wschodnie sztuki walki.Gdyatakowała niewidzialnego wroga, zorientowała się, że obserwujeją mocno przestraszony starszy pan.Musiał w milczeniu stać takod dłuższej chwili.Skrzywiła się i przyjęła pozycję gotowości doataku.Mężczyzna uciekł z przerażeniem, ciągnąc za sobą psa nasmyczy.Czuła się doskonale.Bliskość niebezpieczeństwa napeł-niała ją energią i dobrym humorem.Był wtorek.Poniedziałkowe wieczory kończyły się dla Gingernajpózniej ze wszystkich w tygodniu.Ponieważ dowiedziała się, żejej rywalka tego dnia ma wolne, robiła wszystko, by jej niewiernymąż nie miał dla kochanki ani odrobiny czasu.Co poniedziałekGinger zapraszała przyjaciół na kolację albo ciągnęła Marka dokina lub na tańce.Na koniec wieczoru żądała od niego najżar-liwszych dowodów miłości.Nawet po takim sabacie zmuszała siędo czuwania, w razie gdyby zdrajca odważył się pózną nocązadzwonić do tej drugiej".Odbijało się to niechlubnie na jej pracy we wtorki rano.Gingerprzychodziła do biura około jedenastej, z radosną miną.Jedno-cześnie była wykończona i zaniepokojona.Wszak był to tylkokolejny wygrany tydzień.W poniedziałek Kerry sprawdziła w kalendarzu, czy Gingerwpisała coś na wtorkowy poranek.Do wczesnych godzin popołu-dniowych nie przewidziała żadnego spotkania.Poranne godzinynajbardziej nadawały się do działania.Biura stowarzyszenia byłypuste aż do dziewiątej, co sprawiało, że nieuzasadniona obecnośćstawała się podejrzana.Roger załatwił nowej magazynierceprzepustkę pozwalającą Kerry swobodnie korzystać z tylnegowejścia dla personelu, które nie było nadzorowane.Nie znałakodu wyłączającego alarm, musiała więc wybrać taką porę, kiedyw budynku już ktoś będzie.�sma czterdzieści pięć wydała jej sięrozsądną godziną.Zwykle Kerry ubierała się w stylu, jaki narzucił jej nieprawdziwyżyciorys.Z nonszalancją nosiła luzne ciuchy jak ktoś, kto nie dbao wygląd, a już szczególnie o atrakcyjność.Tego dnia jednak byłoinaczej.Po pierwsze musiało jej być wygodnie i w razie ucieczkiubrania nie powinny krępować jej ruchów.Miała na sobietenisówki, golf i obcisłe dżinsy.Zostawiła w hotelowym pokojutorebkę, portfel i kurtkę.Mogłaby nie mieć czasu po nie wrócić.Włosy zaplotła w dwa warkocze, które zawinęła po obu stronachgłowy.Wyglądała przez to trochę jak z weneckich obrazów.Ludzieoglądali się za nią na ulicy.Wyczuwali zapewne radość i swobodę,jakie z niej emanowały.To ją nieco zaniepokoiło, niestety nie byłojuż czasu na powrót do hotelu i przebranie się.Przekraczając próg One Earth, specjalnie przygarbiła się i spo-chmurniała.Niemniej jednak i tak przyciągała spojrzenia.Chło-pak, z którym nigdy wcześniej nie rozmawiała i który pracował,jak jej się wydawało, w departamencie Afryki, zaprosił ją na kawę.Odmówiła, lecz on nie dał za wygraną.- Ranny z ciebie ptaszek - zagadnął niezręcznie, byle tylkonawiązać rozmowę.- Muszę pilnie zadzwonić do Laosu.Pod tym pretekstem - uzgodnionym z Providence - pojawiła sięw biurze tak wcześnie.- A, rozumiem! Różnice czasowe.Nadal szedł za nią.Zwalisty prosiak! Ale sama była sobie winna.Nie pomyślała o skutkach swego pociągającego wyglądu, który dlaniej samej był nowością.Dawniej, gdy pracowała w Firmie, trak-towano ją jak wyrośniętą smarkulę, kłębek nerwów, który bawił ifascynował, wzbudzając jednak pewien dystans.Wyczuwało sięnieprzewidywalność jej reakcji.Wiek oraz doświadczenie macie-rzyństwa i szczęśliwego spełnienia dały jej siłę, która przyciągamężczyzn, zwłaszcza słabych [ Pobierz całość w formacie PDF ]