X




[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Pamiętając o�tym, co sam wczoraj zro-bił u�Zająca, kiedy otwierał drzwi, równocześnie podpie-rał je ramieniem.W�tej sytuacji, gdyby ktoś w�nie kopnął,żeby włamać się do środka, miałby szansę najpierw jeprzytrzymać, a�potem zamknąć.Broń trzymał w�drugiejręce, schowaną tak, żeby nie widział jej nikt z�jego  gości.Borzestowski uśmiechnął się na przywitanie. O, pan komisarz.Przyszedłem z�panem porozmawiać.Możemy wejść? Chyba sobie żartujesz.Gangster pokiwał głową ze zrozumieniem, pstryknąłpalcami i�wskazał na obstawę. Chłopaki, czekajcie w�samochodzie.Ludzie Borzestowskiego nie wyglądali na zadowolonych,ale posłusznie zeszli na dół.Mortka usłyszał, jak zamy-kają drzwi do klatki.283  A�teraz, komisarzu?Miał tylko sekundę na podjęcie decyzji.Zciągnął łańcuchi�otworzył szeroko drzwi, ale w�taki sposób, żeby Borze-stowski nie zobaczył pistoletu.Gangster wszedł do środka.Rozejrzał się po mieszkaniu. Przyjemne lokum.I�piękne historyczne wnętrze.Nictu nie zmieniono od lat siedemdziesiątych, prawda?Mortka zamknął drzwi na wszystkie zamki.Borzestow-ski odwrócił się i�dopiero teraz zauważył broń w�dłoni po-licjanta.Uniósł tylko brwi. Chce pan tego użyć?� zapytał lekko rozbawionymtonem. Tylko daj mi pretekst. Uuuu& � mruknął.� Jaki z�pana twardziel, komisa-rzu.Pewnie ma pan tyle testosteronu, że trzy razy dzien-nie musi pan dymać kurewki, żeby utrzymać go w�ryzach,co? Jeśli tak, to proszę tylko powiedzieć, zapewnię panudarmowe używanie w�najlepszych agencjach w�Warszawie.Co pan na to, komisarzu?Mortka nie odpowiedział. Tak jak sądziłem� ciągnął niezrażony Borzestowski.�Nie jest pan zainteresowany.A�może woli pan chłopców?Do tego towaru też mam dostęp.Bez obawy, nikt się o�ni-czym nie dowie.W�tych sprawach zapewniam stuprocento-wą dyskrecję.Lepiej niż u�księdza.Bo ksiądz, to wiadomo,opowie gosposi, a�gosposia to już całej wsi. Skończ już!� warknął policjant. Pan wybaczy, komisarzu.� Gangster rozłożył szero-ko ramiona.� Zawsze robię się odrobinę nerwowy, kiedystaje przede mną człowiek z�bronią.Borzestowski sięgnął do wnętrza kurtki.Mortka na-tychmiast w�niego wycelował. Spokojnie, komisarzu&Borzestowski powoli wyciągnął paczkę papierosów, trzy-mając ją dwoma palcami. Mogę zapalić?284  Nie.Gangster zrobił zawiedzioną minę i�schował pudełko. Może pan przestać we mnie celować? Ręka trochępanu drży.Boję się, że dojdzie do jakiegoś wypadku.Obajbyśmy tego nie chcieli. Tylko ty. Naprawdę, czas już skończyć z�tą twardzielską gadką,komisarzu.Nie po to tu przyszedłem, żeby jej wysłuchi-wać.A�i�pan nie musi mi niczego udowadniać.Mortka opuścił broń.Nie dlatego, że dał się przekonać,ale dlatego, że rzeczywiście już lekko bolało go ramię. Napijemy się czegoś?� zapytał Borzestowski. Do kuchni� powiedział komisarz.Ruchem głowy pokazał gangsterowi drogę.Na miejscukazał mu usiąść na krześle przy samym oknie, w�bezpiecz-nej odległości od siebie. Mogę prosić o�herbatę albo o�kawę?Mortka wskazał gangsterowi na swój kubek.Borzestow-ski podziękował skinieniem.Upił łyk i�się skrzywił. Mogę posłodzić?� zapytał. Cukier jest w�szafce nad blatem.Gangster wyciągnął cukiernicę i�wsypał do kubka z�her-batą trzy czubate łyżeczki.Potem sięgnął za pazuchę, wy-ciągnął piersiówkę i�wlał do naparu trochę wódki.Za-mieszał. Słyszałem, że dorwał pan wczoraj Zająca� powiedział,stukając łyżeczką o�brzeg kubka.� I�to w�dość spektakular-ny sposób.Jest oskarżony o�zabicie tego chłopaka, praw-da? Piotra Stelmacha.Cholera, nie wiedziałem, że panawspółlokator wisi mi pięćdziesiąt tysięcy złotych.Gdybymwiedział, to od razu bym umorzył ten dług.W�końcu coto jest pięćdziesiąt kafli pomiędzy przyjaciółmi, prawda,komisarzu?Mortka czuł, że gangster stara się go sprowokować.Niemiał tylko pojęcia, w�jakim celu.Musiał jednak przyznać,że Borzestowskiemu szło niezle.285  Popytałem� ciągnął dalej Borzestowski.� Nie zrobiłtego nikt z�moich ludzi.Na sto procent. Po co mi to mówisz? %7łeby była między nami jasność, komisarzu.Nie chcę,żeby nasze stosunki zepsuły się z�powodu tej przykrejsprawy.%7ładnemu z�nas się to nie opłaca.Przychodzęw�pokoju.Wchodząc tutaj bez moich chłopców, siedzącu�pana w�kuchni i�pijąc pańską herbatę, składam dekla-rację: nie mam nic wspólnego ze śmiercią tego chłopaka.Zając też�nie.Zrobił pauzę.Mortka powoli kiwnął głową. Ten student wisiał nam pieniądze� kontynuowałBorzestowski.� To prawda.Zając kazał go pobić, to teżprawda.Ale po wizycie u�pana, kiedy wpadł pan ze swo-im kolegą na chłopców Zająca, on był tak skołowany, żenie wiedział, co ma zrobić.Podejrzewał nawet, że panawspółlokator może być świadkiem koronnym pod wasząopieką.To pojebane, fakt, ale Zając czasami ma takie po-jebane myśli.Ale poza tym to dobry chłopak.W�każdymrazie, nikt ode mnie nie tknął tego studenta nawet małympaluszkiem.No, przynajmniej od środy. Dalej nie wiem, po co mi to mówisz.Borzestowski odłożył łyżeczkę na stół i�przez chwilęwpatrywał się w�matowe odbicie swojej sylwetki w�jejkrzywiznie. Bo mamy wspólny interes, komisarzu� wyjaśnił.� Te-raz większy niż poprzednio.Niech pan pomoże mnie, a�japomogę panu.Powiesz mi, co wiesz o�podpalaczu, któryzabił moich bratanków, a�ja rozpuszczę ludzi po mieście,żeby dowiedzieli się wszystkiego o�tym Piotrku.Wiem, żepolska policja jest niezastąpiona, ale moich chłopców niekrępują procedury, komisarzu.Mogą czasami wyciągnąćwięcej informacji niż wy. Wiesz, kto zabił chłopaka? Oczywiście, że nie, panie komisarzu� odpowiedziałBorzestowski.286 Mortka spojrzał mu prosto w�oczy.Miał wrażenie, żemówi szczerze, ale nie mógł być pewien. Naturalnie, mogę popytać� ciągnął już odrobinęznużony gangster.� Zainteresować się.Może nie tylkou�mnie chłopak miał dług i�ten ktoś ma, niestety, mniej-sze pokłady cierpliwości niż ja.Pomyślał pan o�tym, ko-misarzu? Sprawdzamy taką możliwość.� Mortka skłamał bezmrugnięcia okiem.Był zły i�zdziwiony, że ta hipoteza wyszła od Borzestow-skiego.Inni wierzyciele.To było dość oczywiste.Rzadkopożycza się pieniądze od ludzi pokroju Zająca, jeśli jestinna możliwość.Najpierw idzie się do rodziny, znajomych,potem do banku albo Providenta.Dopiero w�ostatecznościdzwoni się do faceta z�ogłoszenia o�pożyczkach bez porę-czeń, na dowód i�w�pięć minut. Co robicie z�takimi ludzmi?� zapytał nagle Mortka. Nie rozumiem pytania, panie komisarzu. Z�takimi chłopakami jak Piotr Stelmach� doprecyzo-wał policjant.� Nie miał nic.%7ładnego mieszkania, żadnegosamochodu, nic, co by mógł dać w�zastaw.Borzestowski wykrzywił twarz w�ironicznym uśmiechu. Pan chyba żartuje, komisarzu.Myśli pan, że zdradzęmu sekrety prowadzenia biznesu? To tajemnica handlowa.Poza tym nie chcę wyhodować konkurencji. Pięćdziesiąt tysięcy� naciskał Mortka.� Przecieżwiedziałeś, że ci nie zwróci tych pieniędzy. Podejrzewam, że był dość przekonujący, kiedy mówił,że tym razem się odkuje.Hazardziści mają błysk w�oku.Za-jąc, jak go widzi, od razu mięknie.Jesteśmy w�gruncie rze-czy normalnymi ludzmi.Podzielamy stany ducha naszychklientów.Cieszymy się z�ich wygranych i�smucimy razemz�nimi, kiedy przygrywają.Czasami ta empatia posuwasię za daleko i�popełniamy błędy.Zapominamy o�biznes-planie.Inna sprawa, że narzuciłem, tak jak banki zresztą,dość ostry plan sprzedażowy [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • milosnikstop.keep.pl
  • Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.