[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Założenie to oparte było jednak na błędnychprzesłankach i niezrozumieniu roli pośrednika w kontak-tach z sacrum.Mamy przecież zródła explicit� mówiąceo stanie kapłańskim na Połabiu, Thietmar nazywa ichministri, pozostali kronikarze flamines, sacerdotes.W ję-zyku staropolskim przetrwało określenie żyrzec oznacza-jące postać będącą starostą weselnym, a więc organiza-torem uczt obrzędowych.Jego zródłosłów odpowiadawschodniosłowiańskiemu żertwa (ofiara), chodzić tuwięc musi o kapłanów-ofiarników (o rekonstruowanejnazwie *~LrLcL, *~irLcL), zajmujących się także wróże-niem i rzucaniem losów, a być może też kojarzeniemmałżeństw.Kapłani stanowili na Połabiu niewątpliwieelitę społeczną, wyróżniającą się związkami ze sferą sa-kralną, które ich uświęcały i czyniły prawdopodobniewłasnością boga.Dlatego nie obcinali włosów (podob-nie jak nie wolno przycinać grzyw ani wyrywać włosówz ogonów świętych koni) oraz nosili długie szaty.Wie-my, że dysponowali wiedzą kosmologiczną (kapłaniszczecińscy tłumaczyli trójdzielność kosmosu) i potra-fili wyznaczać czas obrzędów.Stanowili też główne ogni-sko oporu przeciw chrystianizacji.Na wschodzie nie natrafiamy na żadne ślady określe-nia związanego z żercą, funkcjonują natomiast dwa ter-miny: wołchwowie i kudiesnicy.Wołchwów można scha-rakteryzować podobnie jak pomorskich żerców, choćniewątpliwie mniej mieli od nich do powiedzenia w rzą-dach nad społecznością.Znali mity i dawne przekazy,usiłując skonstruować na ich podstawie spójny system56S.Urbańczyk, Dawni Słowianie, wiara i kult, Wrocław 1991, s.135. W OBLICZU BOG�W154wierzeniowy (np.wołchwom zawdzięczamy antropogo-niczną opowieść o Bogu pocącym się w łazni).Bylizwalczani przez kler chrześcijański i sami stanowili za-grożenie dla chrześcijan.Sądząc z Powieści dorocznejpotrafili tańcem w kółko i środkami oszałamiającymiwprowadzić się w stan ekstazy, zyskując wówczas zdol-ność do wieszczenia oraz uzdrawiania chorych, co od-powiada kompleksowi szamańskiemu.W 1071 rokuw Nowogrodzie wołchw podżegał mieszkańców prze-ciw księciu Glebowi:  mówił do ludzi, udając Boga ,co oznacza możliwość stanu posesyjnego (zródła mó-wią o odrętwieniu ocerJ), albo lot duszy do bóstwa.Ety-mologicznie wołchw wiąże się z rdzeniem *vel-, zwią-zanym z czarowaniem i władcą czarów Wołosem, stądWołos mógł być uważany za boga opiekującego się woł-chwami.Warto wspomnieć bylinną postać Wołcha Wsze-sławlewicza, syna żmija, zdolnego do zmiany własnejpostaci i rzucania niszczących czarów na wrogów.War-to też zwrócić uwagę na pewien rodzaj duchów zapew-niających powodzenie, zwłaszcza w postaci zoomorficz-nej, jak żmije ogniste, kłobuki, atwory i raraszki, stano-wić bowiem mogą one odpowiedniki szamańskich du-chów opiekuńczych nabywanych podczas inicjacji.Nacałej Słowiańszczyznie funkcjonuje motyw mlecznychbraci, zwierzęcego i ludzkiego, np.dziecka, które pijemleko z piersi matki razem z wężem i umiera po zabi-ciu węża.Określeniem kudiesnik posługiwano się na północyRusi, oznaczał on czarownika, osobę rzucającą czaryi wróżącą.Generalnie na obszarach Słowiańszczyznydane etnograficzne wskazują na szerokie rozpowszech- ZWITYNIE I KAPAANI155nienie znachorstwa, uzdrawiaczy nazywanych bjilami,vjeszczymi, lekarzami, lekownikami, znachorami, wra-czarzami, wiedunami, szeptunami, grabanciaszami itp.Czy ich obecność należy wiązać z uzdrowicielską funk-cją szamańską czy z czarownictwem (guślarstwem), jestkwestią dookreślenia definicyjnego obu elementów.Jed-nak pochodzący z XIX wieku opis doświadczeń jedne-go ze znachorów nie pozostawia wątpliwości co do ichinicjacyjnego, szamańskiego charakteru:Oskarżony o znachorstwo Paweł Dybała, włościanin ze wsiPodklasztorze w pow.Opoczyńskim.Dybała opowiadał sam o sobie, że był w piekle, gdzieniezliczona moc diabłów poddawała go najsurowszym mę-kom, aby tylko wyparł się Jezusa; m.in [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • milosnikstop.keep.pl