[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Luke nadalbył irytujący, ale, o dziwo, zaczęła widzieć w nim przyjaciela.Kogoś, komumogła ufać.Niesamowite.Prawie tak niesamowite jak to, że z jej dłoniwyleciała błyskawica, która zamieniła tamtego kolesia w smugę dymu.- A może to nie był człowiek! - wykrzyknęłaEve.- Tylko demon?Jess znieruchomiała, ale Luke pokiwał głową, jakby od początku się spodziewał,że to powie.- To by miało sens - ciągnęła Eve.- Belinda i tamta kobieta, która przyszła dokościoła, mówiły o demonach zamieniających się w dym.Chłopak, któregoporaziłam błyskawicą, zamienił się w dym.To chyba znaczy, że był demonem.Czy nie mam racji?- Myślę, że masz rację - przyznał ponuro Luke.Eve opadła na oparcie; w jejgłowie kotłowały sięmyśli.Z jednej strony czuła ulgę.Nie zabiła człowieka.Zabiła demona! Ale zdrugiej, oznaczało to, że demony to żaden wymysł.Istniały naprawdę i jązaatakowały.To było przerażające.- Nie dam rady.Za dużo tego - powiedziała przyjaciołom.- Dasz, dasz.Teraz, kiedy znowu świetnie wyglądasz, poradzisz sobie zewszystkim.- Jess poklepała Eve po głowie, próbując się uśmiechnąć.- Nie martw się, będziemy kryć tyły - zapewnił Luke.- Ułożymy plan działania.Musimy dowiedzieć się więcej.O demonach i wiedzmie.- Wiedzmie - powtórzyła Eve.- Nie, nie jesteś wiedzmą - sprostował szybko Luke.- Mówię tylko, że dobrzebyłoby dowiedzieć się więcej o wiedzmie.- Okej, ale na dzisiaj odpuszczamy sobie demony i wiedzmy - przerwała muJess.- Eve musi się porządnie wyspać.To znaczy, że ty, Luke, zwijasz się dodomu.Ja dzwonię do Katy, Jenny i Shanny, żeby im powiedzieć, że Eve i jaodpuszczamy sobie piątkoweszwendanie się po mieście.A jutro Eve zaliczy sesję odstresowującą.- Zakupy - wyjaśniła Eve Luke'owi.Brzmiało wspaniale.Zakupy z Jess.Jaknormalna dziewczyna.� przynajmniej będzie zachowywać się normalnie.Bo podejrzewała, że jużnigdy nie będzie tak do końca normalna.Jeśli potrafisz unicestwić demona,53zamieniając go w smugę dymu, to raczej trochę odbiega od definicjinormalności.Lukę wstał i zszedł z ganku.- Pogrzebię trochę w necie, kiedy wy będziecie się odstresowywać.- Potem się spotkamy obiecała Eve.- Zdasz nam raport.Zatrzymał się, odwrócił i spojrzał jej prosto w oczy.- Rozpracujemy to.- A tymczasem, bądz ostrożna - poradziła Eve Jess.- Powiedziałaś, że byłoczterech napastników, a załatwiłaś tylko jednego.Jeśli Wszyscy byli demonami,to trzy demony nadal gdzieś tu krążą!Rozdział 10Pizza dla Eve Evergold! - zawołał z dołu ojciec Eve.- I Jess Meredith! - odkrzyknęła Jess.Eve wyłączyła Sędzię Judy.Obie uspokoiły się trochę, oglądając program.Jeśliktoś mógł załatwić demona, to sędzia Judy.Zbiegły na dół i poszły za ojcem Eve do kuchni.- Mam pizzę i paluszki serowe.- Z szerokim uśmiechem położył na stole kartonz pizzą i białą papierową torebkę.Mama Eve nigdy nie zamawiała jednocześniepizzy i paluszków serowych.Mówiła, że to to samo.Właściwie tak, ale jedno idrugie było smaczne, więc co to szkodziło?- Domyślam się, że mama pracuje do pózna.-Eve usiadła przy stole i wyjęła ztorebki paluszek.- Niezaplanowana operacja - potwierdził tata.Próbowała sobie przypomniećostatni raz, kiedywspólnie jedli kolację.Zdecydowanie było to ponad tydzień temu.Tata byłdoradcą finansowym, jego biuro znajdowało się na Manhattanie, ale musiał dużopodróżować; Eve wyliczyła kiedyś, że w ciągu roku przynajmniej dwa razyokrążał kulę ziemską.Praca mamy nie była lepsza - operacje kardiochirurgicznenie mogły czekać.Mal miał gorzej, pomyślała Eve.Jego rodzice podróżowali razem, więc nie miałprzy sobie nawet jednego z nich.Rodzice Eve starali się, żeby jedno zawszebyło z córką.W ciągu miesiąca może i zdarzyło się parę nocy, które spędzałasama, ale w razie czego zawsze mogła liczyć na towarzystwo Jess.- Jakie macie plany na wieczór? - zapytał tata Eve, sięgając po kawałek pizzy.-Domyślam się, że nie będziecie ze mną siedzieć [ Pobierz całość w formacie PDF ]
zanotowane.pl doc.pisz.pl pdf.pisz.pl milosnikstop.keep.pl
.Luke nadalbył irytujący, ale, o dziwo, zaczęła widzieć w nim przyjaciela.Kogoś, komumogła ufać.Niesamowite.Prawie tak niesamowite jak to, że z jej dłoniwyleciała błyskawica, która zamieniła tamtego kolesia w smugę dymu.- A może to nie był człowiek! - wykrzyknęłaEve.- Tylko demon?Jess znieruchomiała, ale Luke pokiwał głową, jakby od początku się spodziewał,że to powie.- To by miało sens - ciągnęła Eve.- Belinda i tamta kobieta, która przyszła dokościoła, mówiły o demonach zamieniających się w dym.Chłopak, któregoporaziłam błyskawicą, zamienił się w dym.To chyba znaczy, że był demonem.Czy nie mam racji?- Myślę, że masz rację - przyznał ponuro Luke.Eve opadła na oparcie; w jejgłowie kotłowały sięmyśli.Z jednej strony czuła ulgę.Nie zabiła człowieka.Zabiła demona! Ale zdrugiej, oznaczało to, że demony to żaden wymysł.Istniały naprawdę i jązaatakowały.To było przerażające.- Nie dam rady.Za dużo tego - powiedziała przyjaciołom.- Dasz, dasz.Teraz, kiedy znowu świetnie wyglądasz, poradzisz sobie zewszystkim.- Jess poklepała Eve po głowie, próbując się uśmiechnąć.- Nie martw się, będziemy kryć tyły - zapewnił Luke.- Ułożymy plan działania.Musimy dowiedzieć się więcej.O demonach i wiedzmie.- Wiedzmie - powtórzyła Eve.- Nie, nie jesteś wiedzmą - sprostował szybko Luke.- Mówię tylko, że dobrzebyłoby dowiedzieć się więcej o wiedzmie.- Okej, ale na dzisiaj odpuszczamy sobie demony i wiedzmy - przerwała muJess.- Eve musi się porządnie wyspać.To znaczy, że ty, Luke, zwijasz się dodomu.Ja dzwonię do Katy, Jenny i Shanny, żeby im powiedzieć, że Eve i jaodpuszczamy sobie piątkoweszwendanie się po mieście.A jutro Eve zaliczy sesję odstresowującą.- Zakupy - wyjaśniła Eve Luke'owi.Brzmiało wspaniale.Zakupy z Jess.Jaknormalna dziewczyna.� przynajmniej będzie zachowywać się normalnie.Bo podejrzewała, że jużnigdy nie będzie tak do końca normalna.Jeśli potrafisz unicestwić demona,53zamieniając go w smugę dymu, to raczej trochę odbiega od definicjinormalności.Lukę wstał i zszedł z ganku.- Pogrzebię trochę w necie, kiedy wy będziecie się odstresowywać.- Potem się spotkamy obiecała Eve.- Zdasz nam raport.Zatrzymał się, odwrócił i spojrzał jej prosto w oczy.- Rozpracujemy to.- A tymczasem, bądz ostrożna - poradziła Eve Jess.- Powiedziałaś, że byłoczterech napastników, a załatwiłaś tylko jednego.Jeśli Wszyscy byli demonami,to trzy demony nadal gdzieś tu krążą!Rozdział 10Pizza dla Eve Evergold! - zawołał z dołu ojciec Eve.- I Jess Meredith! - odkrzyknęła Jess.Eve wyłączyła Sędzię Judy.Obie uspokoiły się trochę, oglądając program.Jeśliktoś mógł załatwić demona, to sędzia Judy.Zbiegły na dół i poszły za ojcem Eve do kuchni.- Mam pizzę i paluszki serowe.- Z szerokim uśmiechem położył na stole kartonz pizzą i białą papierową torebkę.Mama Eve nigdy nie zamawiała jednocześniepizzy i paluszków serowych.Mówiła, że to to samo.Właściwie tak, ale jedno idrugie było smaczne, więc co to szkodziło?- Domyślam się, że mama pracuje do pózna.-Eve usiadła przy stole i wyjęła ztorebki paluszek.- Niezaplanowana operacja - potwierdził tata.Próbowała sobie przypomniećostatni raz, kiedywspólnie jedli kolację.Zdecydowanie było to ponad tydzień temu.Tata byłdoradcą finansowym, jego biuro znajdowało się na Manhattanie, ale musiał dużopodróżować; Eve wyliczyła kiedyś, że w ciągu roku przynajmniej dwa razyokrążał kulę ziemską.Praca mamy nie była lepsza - operacje kardiochirurgicznenie mogły czekać.Mal miał gorzej, pomyślała Eve.Jego rodzice podróżowali razem, więc nie miałprzy sobie nawet jednego z nich.Rodzice Eve starali się, żeby jedno zawszebyło z córką.W ciągu miesiąca może i zdarzyło się parę nocy, które spędzałasama, ale w razie czego zawsze mogła liczyć na towarzystwo Jess.- Jakie macie plany na wieczór? - zapytał tata Eve, sięgając po kawałek pizzy.-Domyślam się, że nie będziecie ze mną siedzieć [ Pobierz całość w formacie PDF ]